Dlaczego zalegalizować uprawę konopi w Polsce?
Niedawno świat obiegła informacja o tym, że Malta jako pierwsza w Europie w pełni zalegalizowała marihuanę. Do legalizacji przygotowują się już Niemcy, dyskusje toczą się także w Szwajcarii czy Holandii, w USA zalegalizowało ją już 21 z 50 stanów, a licząc także te, które dopuszczają jedynie użytek medyczny – aż 37. To dobry moment, by zastanowić się nad legalizacją marihuany także w Polsce. Powodów jest wiele.
Znaczenie konopi w gospodarce Polski i Europy
Konopie to wielomiliardowa gałąź gospodarki: w 2019 europejski rynek konopny był wart 3,5 miliarda dolarów, a prognozuje się, że liczba ta wzrośnie do 37 miliardów w 2027 roku. Konopie to jednak nie tylko marihuana, choć ona sama również jest wiele warta: w 2022 roku w europie sprzedano marihuany medycznej za 466,5 miliona dolarów; do tego należy doliczyć dodatkowe 116 milionów dolarów z legalnej sprzedaży marihuany rekreacyjnej.
Branża wielokrotnie zwracała uwagę, że korzystne dla polskiej gospodarki byłoby dbanie o to, byśmy mieli swój udział w tym rynku. Tym bardziej że w Polsce są odpowiednie ziemie pod uprawę, a polskie rolnictwo ma bogate tradycje konopne – w latach 60 powierzchnia upraw konopi przemysłowych wynosiła około 30 tysięcy hektarów.
Dlaczego legalizacja konopi indyjskich jest nam potrzebna?
W Polsce rocznie spala się 500 ton marihuany, a roczny obrót na czarnym rynku osiąga 25 miliardów złotych. To pieniądze, które idą do grup przestępczych, a mogłyby do rolników, przedsiębiorców prowadzących sklepy i apteki, a wpływy podatkowe z transakcji zasiliłyby budżet i wsparły – na wzór prawa konopnego w USA – rozwój infrastruktury czy szkolnictwa. Potrzebna jest tylko legalizacja konopi indyjskich w Polsce.
Ważna jest też kwestia pacjentów. Dziś legalna medyczna marihuana jest trudna do zdobycia, przez co trudno jest utrzymać ciągłości terapii. Rozwiązanie jest bardzo proste – legalizacja uprawy konopi na potrzeby własne. Nikt jednak nie chce na to pozwolić, rząd ma nas za przestępców i osoby, które nie są w stanie o sobie decydować. Oczywiście w przypadku alkoholu rząd żadnych wątpliwości nie ma.
Żyjemy w trudnych czasach, przy historycznie wysokich cenach paliwa i energii, tuż za wschodnią granicą toczy się wojna, a programy socjalne, w tym różnego rodzaju tzw. tarcze antykryzysowe i antyinflacyjne pochłaniają znaczne pieniądze z budżetu. Tymczasem wpływy z podatków nakładanych na marihuanę mogłyby pokryć nawet do 1/3 deficytu budżetowego. To pieniądze leżące na ulicy, po które z jakiegoś powodu nikt nie chce się schylić. Niedługo część konsumentów, zwłaszcza z zachodniej części kraju, przerzuci się na legalną marihuanę z Niemiec. Jak zwykle będą zarabiać na tym inni, a u nas nadal „promowana” będzie przestępczość zorganizowana.
Kto zalegalizuje marihuanę?
Legalizacja marihuany w Polsce to temat, który poruszany jest od dawna. Na pewno nie możemy oczekiwać jej po konserwatywnym rządzie, który często występuje przeciwko obywatelom – w tym fizycznie i z uzbrojeniem. Aktywnym działaczem na rzecz legalizacji konopi indyjskich w Polsce jest m.in. Łukasz Rydzik z Nowej Lewicy. Współpracuje z Parlamentarnym zespołem ds. Legalizacji Marihuany, jest inicjatorem i założycielem projektu 4krzaki.pl i współorganizuje Podkarpacki Marsz Wyzwolenia Konopi. Polityka to temat, na który składa się wiele zagadnień, ale legalna marihuana jest z pewnością jednym z nich. Warto o tym pamiętać, by wybierać polityków, którzy stoją po stronie ludzi, a nie po stronie mafii.

